sobota, 2 sierpnia 2014

Otavalo

Otovalo1a
Nie będę zaczynać od początku. Trochę od środka. Szybko nadgonię i od teraz będzie na bieżąco.
Otavalo widnieje w przewodnikach jako jedno z największych must-see Ekwadoru. Na sobotni rynek zjeżdża się do miasteczka tłum indigenias oraz masa gringos. My wyruszyliśmy o 7 rano i nasze burczące żołądki kazały nam się zatrzymać w przydrożnym sklepiku/knajpce z pięknym widokiem na Miralago.
Dostaliśmy ciasteczka z serem i kawą - jeśli chodzi o ser, uroczo zawinięty w liść, opinie były podzielone i niektórych odpychał sam zapach. Mi w smaku przypominał oscypek, więc ochoczo przyjęłam dodatkowe porcje.
Co do kawy to w 99% przypadków podawana jest tutaj rozpuszczalna nescafe (na szczęście w pracy jest ekspres). Straszna szkoda bo kawę się tu hoduje i wysyła we wszystkie strony świata.
Ah, i jeśli poprosisz o cafe con leche, dostaniesz mleko, do którego możesz dosypać kawę (analogicznie, jeśli kawę bez mleka, dostanie się wodę)
otovalo2otovalo3otovalo4
Tych 2 urwipołciów pozowało z lamami jakby to robili po raz n-ty i byli tu główną atrakcją. Pod koniec zażyczyli sobie 25 centów.
otovalo6otovalo7otovalo8 otovalo9
Gdy przyjechaliśmy było jeszcze bardzo wcześnie i Plaza de Ponchos świeciła pustkami, więc mogliśmy swobodnie przechadzać się między straganami, próbować, brać w łapki, miziać i uzgadniać ceny. Wytargowałam ogromny koc z pseudoalpaki za 20$ (nawet za pierwotną cenę-25$-nie chce się wierzyć, że to prawdziwa), który jest mimo wszystko cieplutki i niesamowicie miły w dotyku.
otovalo10
Pączki - bardzo podobne do naszych (tylko bardziej żółte), ale zamiast lukru posypane suto cukrem.
otovalo11
A lody od bezzębnego staruszka okazały się najlepszym sorbetem, jaki jadłam w życiu.
otovalo12
Na straganach można znaleźć dużo bardzo dziwnych rzeczy - w tym zasuszone, indiańskie głowy i figurki Ku Klux Klan (żartuję - to cucurucho, w pracy powiedzieli mi, że to swojego rodzaju mnich, w internecie napisane, że to stroje zakładane na procesję Wielkiego Piątku - takie same jak te, które były noszone w średniowieczu przez pokutników)
otovalo13 otovalo14 otovalo16
Tubylcy z dumą noszą swoje tradycyjne stroje - mężczyźni granatowe poncho i kapelusze panama, kobiety plisowane spódnice za kolano, białą koszulę i złote koraliki (nie dajcie się zwieść lekko kiczowatemu odcieniowi - taki naszyjnik kosztuje 100$ - wnętrze paciorków jest z kryształów, a z zewnątrz są emaliowane prawdziwym złotem). Na ulicy słychać częściej kichwa niż hiszpański.
Nie potrafiłabym nazwać połowy warzyw i owoców ze straganów - tutaj to podobna oca (żółte) i melloco (różowe), a tuż obok dobrze nam znana jeżyna (mora).
Na koniec kupiliśmy z Markusem na spółkę papaję, która chyba jednak nie zostanie moim ulubionym egzotycznym owocem.
otovalo15 otovalo17
A na koniec liście koki, które są naprawdę paskudne (jedzenie ich jest trochę jak przeżuwanie liści laurowych).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz