poniedziałek, 8 września 2014

Cuenca

cuenca1
Po moim doświadczeniu z Ibarrą dość sceptycznie podchodziłam już do przewodnikowych entuzjazmów, a opis naszego kolejnego celu był wypełniony po brzegi pięknymi epitetami. 9 godzin drogi z Quito do Cuenca, spędzonej u boku jegomościa, który sukcesywnie przejmował moją część siedzenia, sprawiło, że nie miałam w sobie żadnego zapału do zwiedzania. Na szczęście miasto okazało się być jednym z tych miejsc, w których lepiej leniwie chodzić po mieście z wysoko utkwionym wzrokiem, siedzieć w restauracjach i obserwować ludzi. Jednym słowem - "chłonąć atmosferę".
cuenca2
Pierwsze kroki skierowaliśmy do El Cafetal de Loja, gdzie serwowana jest przepyszna kawa i niestety trochę gorsze śniadanie.
cuenca2-cafe loja cuenca3 - cafe loja cuenca4
Jeśli nie będziecie mieli okazji spróbować kawy z Loja (tak jak ja) warto zamówić tutaj filiżankę lub nawet zaopatrzyć się w opakowanie (chociaż osoby, które ją kupiły, twierdzą, że zdecydowanie gorzej smakuje przygotowana w domu).
cuenca5 cuenca6
Humita, którą często widziałam w sklepach w Quito i dopiero wtedy miałam okazję jej spróbować. No cóż....w zawiniątku z liści kukurydzy kryje się bliżej nieokreślona słodko-słona mieszanka z serem, mąką kukurydzianą, cebulą i Bóg wie czym jeszcze.
cuenca7 - empanada
....i równie popularna empanada - kształtem zbliżone do pierogów, a ciastem bardziej do pasztecików. Zazwyczaj wypchana mięsem.
cuenca8 -new cathedral
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Nowej Katedry i właściwie na niej także skończyliśmy. Z placu Parque Calderon odjeżdża typowy dwupiętrowy autobus, który zabiera nas na około dwugodzinną wycieczkę po największych atrakcjach miasta Cuenca. Trochę potraktowaliśmy sprawę po macoszemu, ale za 2 dni mamy być w Guayaquil, a za 3 dni na wyspach Galapagos. Pośpiech jest jak najbardziej wskazany.
cuenca9 cuenca9(3) cuenca8-women
Większość mieszkańców nosi tradycyjne stroje. U dołu targ kwiatów (Plazoleta del Carmen) pod kościołem El Carmen de la Asunción.
cuenca10 - flower market cuenca10 - g cuenca10a cuenca10ab cuenca10b cuenca10d cuenca10c
Cuenca w dużej części zachowała swój kolonialny charakter, którego niestety próżno szukać w Ekwadorze (nie licząc starego miasta w Quito).
Obiad zjedliśmy na krytym rynku - kolejna tradycyjna potrawa - hornado czyli pieczony w całości prosiak w marynacie (która na pewno zawiera czosnek!).
cuenca11c cuenca11b cuenca11 cuenca11a
Danie nie należy do fotogenicznych potraw, ale na pewno jest to jedno z moich ulubionych ekwadorskich posiłków. Mięso (+chrupiąca skórka) jest podawane z sałatką i llapingacho czyli kulkami z tłuczonych ziemniaków i sera.
cuenca12
Podobno Cuenca jest także miejscem, w którym plecione są najlepsze panamy - po chaotycznych poszukiwaniach natrafiliśmy na rzekome muzeum z kapeluszami, które właściwie okazało się być dość drogim sklepem. Największy wybór tych kultowych nakryć głowy znajduje się w lekko oddalonym od centrum La Paja Toquila.
P.S. Nie pytajcie o drogę do "panama hat museum" - Ekwadorczycy nie uznają określenia panama:)
cuenca20
Napotkana wystawa sklepowa z ubrankami dla figurek Jezusa.
 
Szczegóły:
Transport: ok 8$, 9-godzinna gehenna autobusem z Quitumbe
Hostel: 12$/noc, Check Inn Hostel, świetna lokalizacja, bardzo podstawowe wyposażenie, czysto, Wi-Fi tylko w hallu i kapryśne prysznice. Plusem jest też taras na dachu. Minus za mały przekręt z cenami na hostelworld (9,6$), które nie zawierają podatków.
Jedzenie: 

  • El Cafetal de Loja (Sucre 10-50 (General Torres)) - ok 2,5$ za kawę bez mleka (zbrodnia brać inną!)
  • Hornado na rynku - w zależności od porcji 3,5$ lub 5$
Atrakcje:
  • Nueva Catedral de Cuenca - w przeciwieństwie do starej świątyni, wejście jest za darmo
  • przejażdżka turystycznym autobusem - 5$ - trwa ok 2 godzin, których nie sposób byłoby zrobić w jeden dzień, wycieczka startuje co pół godziny z Parque Calderon
  • muzeum panamy - zdecydowanie nie polecam
cuenca29

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz