Właściwie to nie będzie postu o Guayaquil. Będzie długa historia o tym jak:
wyjeżdżając na praktyki, zaliczyłam każdy przedmiot oprócz Projektowania architektury szkół, który był właściwie najważniejszym zaliczeniem na 6 semestrze. Do tej pory bawiłam się tak dobrze, że zapomniałam o bożym świecie i obudziłam się dopiero na początku września. Byłam zmuszona wziąć laptopa na wycieczkę Cuenca-Guayaquil-Galapagos i przepracować kilka upojnych nocy szprycując się Red Bullem.
Podczas czterogodzinnej drogi z Cuenca do największego miasta Ekwadoru pokonaliśmy takie różnice wysokości, od których korkowały się uszy i jak się okazało - wybuchały puszki.
Wychodząc z dworca poczułam, jak coś leje mi się na nogi - ostatni energetyk eksplodował w torbie, w której miałam laptopa, aparat i wszystkie ważne dokumenty. Aparat wykąpał się w całości i okazało się, że nawet po parogodzinnym suszeniu w sąsiedztwie ryżu, nie działa autofokus. Od tej pory robiłam zdjęcia ostrząc ręcznie.
Może powinnam się cieszyć, że nic więcej się nie stało, ale przez ten wypadek fotografowanie podczas wyjazdu sprawiało mi coraz mniejszą przyjemność.
Zdjęcie iguany w Parque Seminario (inaczej Parque de Las Iguanas, w którym dosłownie roi się od tych gadów) jest ostatnim, które zrobiłam przy pomocy w pełni działającego obiektywu.
Wychodząc z dworca poczułam, jak coś leje mi się na nogi - ostatni energetyk eksplodował w torbie, w której miałam laptopa, aparat i wszystkie ważne dokumenty. Aparat wykąpał się w całości i okazało się, że nawet po parogodzinnym suszeniu w sąsiedztwie ryżu, nie działa autofokus. Od tej pory robiłam zdjęcia ostrząc ręcznie.
Może powinnam się cieszyć, że nic więcej się nie stało, ale przez ten wypadek fotografowanie podczas wyjazdu sprawiało mi coraz mniejszą przyjemność.
Zdjęcie iguany w Parque Seminario (inaczej Parque de Las Iguanas, w którym dosłownie roi się od tych gadów) jest ostatnim, które zrobiłam przy pomocy w pełni działającego obiektywu.
Reszta zdjęć zrobiona moim telefonem podczas spaceru do najstarszej i najładniejszej części Guayaquil - Las Penas, położonej na wzgórzu, na którego szczycie znajduje się urokliwa latarnia morska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz